Mac Book, random shutdowns a “Apple Poland”.

aapl_290806_randomoff1.jpgOkoło miesiąc temu mój MacBook zachorował na chorobę zwaną w skrócie “RSD” czyli Random ShutDowns. Po prostu wyłączał się nie spodziewanie wedle swojego “życzenia”, po jakimś czasie, wyłączał się już po ok. 2 minutach od momentu odpalenia. Czas najwyższy oddać go do serwisu. I tutaj zaczyna się nasze… za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła zła czarownica i nazywała się SAD (polska firma reprezentująca Apple)…

Zanim najpierw się dowiedziałem co mam na zrobić z moim komputerem (mieszkam w Gdańsku, serwis Apple’a jest w Stolicy), serwisant przez telefon poradził mi abym dokonał odpłatnej diagnozy w serwisie w Gdańsku, a potem odesłał do nich. Byłem zdziwiony, gdziekolwiek spojrzeć w necie świat huczy o “RSD”, sam Apple przyznał się iż wydał złą serie MacBooków i wymienia płyty główne, a Pan w serwisie uparcie stara mi się wmówić że wystarczy wymienić pamięć RAM komputera (nie mając zielonego pojęcia że taki problem w ogóle występuje w całej serii MacBooków). Doszedłem do wniosku że z tym Panem daleko w naprawczym świecie nie zajdę. Następnego dnia udało mi się już połączyć z bardziej kompetentną osobą, pomijam fakt iż samo połączenie z kimkolwiek w firmie SAD graniczy z cudem lub przynajmniej balansuje na granicy ludzkiej cierpliwości a czeskim filmem.

Po pewnych ustaleniach odesłałem komputer do naprawy. Był to dzień 18 września….

4 października.
Telefon. Mój komputer jest gotowy, wymieniona w nim płytę główną i klawiaturę (topcase). Wraca w końcu do mnie.

5 października.
Jest. Otwieram paczkę. Wyciągam. Wpierw widzę co? Mojego białego MacBooka oblepionego jakimiś naklejkami po numerach seryjnych, ubrudzonego od jakiegoś kleju, z zewnątrz bardziej przypomina Game Boy’a ze stadionu X lecia niż sprzęt komputerowy wysokiej klasy amerykańskiej, znanej firmy Apple. Myślę, wyczyści się.

Odpalam. Moim oczom ukazuję się świeżo zainstalowany system i… brak jakichkolwiek danych. Pozwólcie, że po przecinku: maile, kontakty, dokumenty, umowy, projekty programistyczne i graficzne dla moich klientów, oprogramowanie, filmy, muzyka, prywatne zdjęcia i nagrania wideo.
Rekcja chyba oczywista. Dzwonie. Dowiaduję się że mój dysk uległ niestety uszkodzeniu (a wysłałem sprawny), ciekawy jak uległ temu uszkodzeniu. “Jest szansa że dane uda się odzyskać”. Odkładam słuchawkę. Wracam do komputera. Komputer jest wyłączony…

Myślę. Włączam jeszcze raz.

Mijają 3 minuty, komputer się wyłącza. Powtarzam czynność parę razy.

Tracę panowanie nad sobą. Dzwonie znów do firmy SAD, tym razem już nie do serwisu, ale do kogoś odpowiedzialnego za handel. Wykładam kawę na ławę Panu po drugiej stronie. Po naprawdę gorącej rozmowie dochodzimy do konsensusu, jutro tj. 6.10 ma do mnie zadzwonić reprezentant firmy i zaproponować mi jakąś rekompensatę za poniesione straty, tj. Brudną obudowę, stratę cennych danych, no i kolejne 3 tygodnie bez laptopa, rachunki telefoniczne. Nie mam w chwili obecnej jeszcze pojęcia co firma SAD ma zamiar mi zaproponować, ale jeżeli myślą że Ferrero Roshe i kwiaty starczą to się grubą mylą. Najbardziej mnie jednak dziwi fakt, że nikt tego komputera nawet nie włączył przed odesłaniem go do mnie, a wystarczyłyby 3 minuty żeby przekonać się że coś jest nie tak.

W głowie wtóruję się głośne hasło “żądam satysfakcji” i jeżeli jej nie dostane sprawę skieruje do sądu konsumenckiego “tak mi dopomóż, Bóg!”.

EDIT:

11 października.
Dalej za bardzo nic nie wiem. Jedynie tyle, że mam podobno dostać nowego MacBooka i że moje dane zostały bez powrotne stracone. A jedyną rekompensatą jaką otrzymam będzie “przepraszamy” i mocne postanowienie poprawy.
Radziłem się już prawnika i mam zamiar walczyć o swoje w sądzie, jak tylko dostane działający komputer (kiedy, oczywiście nie wiadomo).

20 października.
Po miesiącu i 2 dniach dostałem nowy komputer. Fakt że 2GHz (tamten był 1.83 GHz), ale przypuszczam że bardziej z braku 1.83 na stanie niż z dobrej woli.

Mimo że odpuszczam kwestie roszczenia o dane, bo w końcu dostałem działający, lepszy sprzęt, to jednak wszystkim radzę uważać aby nie mieć takie przykrego przypadku jak ja. Przede wszystkich, przy odsyłaniu komputera do serwisu poproście o pisemne (lub mailowe) oświadczenie że wasze dane będą bezpieczne, jeżeli nikt nie będzie chciał tego dla was zrobić, macie prawo żądać bezpłatnej kopii bezpieczeństwa przed wykonywaniem napraw.


About this entry